Psychicznie Chory, zwany również Norbertem, dręczy ostatnio Rigby'ego. Dziewczyny muszą uciekać przed nim do Nerwotyka. Gdyby tego było mało, Ps.Ch. przerzuca się na Rocki. Ją też teraz prześladuje. Oczywiście druga, cieszy się. Obie mają nadzieję, że da im wreszcie spokój.
W tytule padło słowo, a raczej ''imię'' Bochenek. Pełna nazwa to Świstakowy Bochenek. Kto to? Albo co to? Otóż to nasza stara, dobra Jakubinka! Dostała nowe przezwisko całkowicie przypadkowo od Rocki. Możecie pomyśleć Jak to przypadkowo?! Nie da się tak! itp. Otóż już wyjaśniam ;)
Dziewczyny pisały ze sobą na facebooku, jak to mają w zwyczaju przyjaciółki. Rocki poinformowała Rigby o tym, iż Świstaki ''mają'' swój własny film pt.: Dzień Świstaka. Rigby pisała w tym czasie z Jakubinką, jak zawsze, na asku. Nic więc dziwnego, że napisała do niego również o tym.
-No tak. Nawet jestem głównym bohaterem. - rzekł wtedy jeszcze nie, Bochenek.
Rigby przekazała to przyjaciółce. Ta coś tam odpisała (już nie pamiętam co) i zamiast bohaterem napisała bochenkiem. Stąd wzięła się ta ksywa. Jakubinka nie przepada za tym imieniem, raz nawet z ''rewanżu'' nazwał biednego Słonika pasztetem. Chłopak zdecydowanie bardziej woli miano Świstaka. Nie wiemy czemu.
Ostatnio (czyli wczoraj), przyjaciółki grały w siatkówkę, pod drzewem bez nazwy. Młodzi mieszkańcy osiedla grali w podchody. Przez ulicę na której przebywały dziewczyny, przechodzili: Redoszówna, Bochenek oraz dobra znajoma, Julka. Słychać było wyraźnie o czym rozmawiali. Oto urywki ich rozmowy:
-Która to Słonik ? - spytała się Redoszówna.
Przyjaciółki się zaśmiały.
-Rigby - powiedział Świstak.
-Tak ja - odparła ze śmiechem, kiedy usłyszała swoje imię.
-A Żółw? - kontynuował.
-Rocki - brzmiała odpowiedź.
Przyjaciółki powiedziały coś w stylu W ogóle nie było słychać XDD. Nie pamiętam, jak dalej ciągnęła się rozmowa. Zapamiętałam moment, kiedy chyba Redoszówna mówiła ...Słonik...Żółw... pokazując nas. Jakubinka pełen szczęścia (nie wiedzieć czemu) podniósł jedną rękę do góry, druga pozostała w dole, machał dłońmi (tak jakby miał pompony) i krzyknął Świstak! Rigby i Rocki się zaśmiały. Padły jeszcze pojedyncze słowa typu Bochenek lub Świstakowy Bochenek. Później cała trójca poszła.
Dziewczęta ruszyły pod Nerwotyk. Tam siedziały sobie spokojnie. Nie wiedzą nawet kiedy, jakiś pijany facet, pokazywał w stronę Rigby'ego palcem wskazującym, bełkocząc Od kołyski aż po grób. Dziewczynie od razy skojarzyło się to z tytułem filmu. Zaśmiały się. Parę minut później, obie postanowiły pograć w siatę. Wstały. Szedł inny mężczyzna, również napity. Palcem pogłaskał Rigby po głowie z tyłu. Przyjaciółki się zdziwiły. Odparły śmiechem. Ruszyły do gry. Facet powrócił z bloku, usiadł na ławce i bacznie obserwował całą grę. Dziewczyny nie wiedziały co zrobić. Martwiły się o torebki, w których są telefony. Dziwnie byłoby uciec tak nagle. On by się domyślił. Rigby uratowała siebie i przyjaciółkę. Wpadła na pomysł.
-Ej! Która godzina?- powiedziała. Rocki nic nie podejrzewała. Podeszły do swoich rzeczy.
-19.30. - patrzyła na przyjaciółkę z lekkim zdziwieniem, które potem odeszło.
-O kurde! To ja spóźniona jestem do domu!
To był idealny pretekst by odejść. Poszły pod drzewo. Tam spotkały później świstaki. (inne, nie Bochenka ;D). Poprzekomarzały się z nimi. Oczywiście wygrały. Następnie zmieniły miejsce na osiedle Rocki. Chwilę później te same świstaki, i jeszcze jeden, co doszedł, odbijały piłkę do nogi. Rocki i Rigby celowały podczas swojej gry, w jednego ze świstaków piłką, by go powkurzać. Nie raz oberwał. Tak zakończył się wczorajszy dzień.
Dzisiaj z kolei było podobnie. Dziewczyny próbują odgadnąć pod którym numerem mieszka Jakubinka, i dręczą go ''listami''. Pojawił się też Norbert, którego dawno nie widziały. Rigby musiała uciec spod drzewa do Nerwotyka, samotnie z piłką. Rocki zabrała torebki i szła spokojniej. Jej tak bardzo nie gonił. Teraz już się dziewczyna obawia. Obie muszą już uciekać.
To tyle w dzisiejszym poście. Ciekawi co dalej? ;) Pozdrawiamy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz