Notatka z kilku ostatnich dni.
Rigby jednak żyje.Rocki dzielnie ją broniła przed świstakiem Jakubinką. Wystawiła rękę kiedy się do nich zbliżał i powiedziała Zostaw ją ja bronię zwierzęta! Czy coś w tym stylu ;) Rigby pisała opowiadanie na ławce przy Nerwotyku. Zamiast jednak siedzieć jak normalny człowiek na ławce, wolała chodnik. Zielona ławka służyła jej wówczas jako biurko.
Dwie przyjaciółki ciągle nie mogły się zdecydować, co mają robić. Grały w siatkówkę, siedziały, grały ale już tak, że Rigby siedziała w dole a Rocki na chodniku stała.
Później poszły do Topazu, po skrzydełka dla Zuzi - psa Rocki. Przy okazji kupiły gumy z MLP. Miały nadzieję, że są z tatuażami. Jednak kiedy Rocki przykleiła swoją Rainbow Dash na rękę Rigby'ego, ta zorientowała się, że to są naklejki. Miały oczywiście załamanie. Po jakimś czasie, kiedy znowu były przy Nerwotyku, RD znalazła się na śmietniku. Koniec w końcu postanowiły uzbierać całą kolekcję tych naklejek (czyli 12). Pomijając fakt, że Rocki trafiła się raz naklejka ucięta, to przynajmniej jest ten sam konik ;D
Wcześniej jeszcze, przed tymi kucykami, dziewczyny zjadły obiad w pizzerii, siedząc na asku i pisząc z Jakubinką :3
Dalej już nic ciekawego się nie działo. Dzisiaj jeszcze rozmowy w komentarzach się odbyły odnośnie psychiatry. Potem jeszcze wspomniały o Jakubince co nie widział ich w Nerwotyku. Ten trochę też popisał. Jednak najlepsze rozmowy są na asku :D
poniedziałek, 28 lipca 2014
sobota, 26 lipca 2014
Pamiętnik.
Dwaj przyjaciele, szukali odpowiedzi na dziwne zjawiska w ich mieście. Poszli do biblioteki miejskiej. Spędzili tam mnóstwo godzin, a nawet dni. Znaleźli jakiś stary pamiętnik, podajże naukowca, z 1921 roku. Zaczęli go czytać. Mimo, że wydawał się gruby, to nie był do końca zapisany.
Dzień 1.
Pierwszy wpis. Nigdy nie prowadziłam niczego w rodzaju pamiętnika. Trochę dziwne uczucie. Zamierzam tu pisać o swoich doświadczeniach życiowych. Niedługo mamy zająć się w firmie, jakąś podajże orką? Żyjącą na kosmosie w celu badań. Hah, ciekaw jestem czy istnieje?
Dzień 6.
Dzień 1.
Pierwszy wpis. Nigdy nie prowadziłam niczego w rodzaju pamiętnika. Trochę dziwne uczucie. Zamierzam tu pisać o swoich doświadczeniach życiowych. Niedługo mamy zająć się w firmie, jakąś podajże orką? Żyjącą na kosmosie w celu badań. Hah, ciekaw jestem czy istnieje?
Dzień 6.
Pada deszcz. Konkretniej jest burza. Ukrywamy się w naszym laboratorium w Nerwotyku. Wszędzie poza nim są ZOMBIE. To jest jedyne bezpieczne miejsce. W kropelkach deszczu ukryte są substancje zombie-menowe. Stąd biorą się te potwory, które zabijają ludzi. Musimy znaleźć na to lekarstwo i pozbyć się zarazy.
Dzień 8.
Wyruszamy w podróż badawczą w kosmos. Nasze podejrzenia padają na Galbatorixa, niezwykła orka mieszkająca na Jowiszu. Ciekawe ile w tym prawdy?
Dzień 9.
Podróż minęła nam bez większych kłopotów. Dotarłyśmy na Jowisza. Szukałyśmy orki. Znalazłyśmy ją po dwóch godzinach. Nie mieliśmy jednak czasu na badania, ponieważ musieliśmy znaleźć miejsce na nocleg.
Dzień 11.
Galbatorix nie był chętny do badań. W końcu jednak dał się przekonać. Dzisiaj zaczęłyśmy od sprawdzenia wody. Zdziwiliśmy się kiedy na dnie basenu były plasterki mielonki! Musimy sprawdzić cały basen. Orkę przeniesiemy do specjalnej kapsuły z wodą.
Dzień 13.
Przeniesienie Galbatorixa zajęło dwa dni. Przeżyliśmy szok, kiedy ujrzeliśmy jego brzuch. Był w kolorach tęczy!
Dzień 17.
Utknęliśmy w martwym punkcie. Nie znamy substancji zawartych w wodzie, ani w mielonce. Co mamy robić dalej? Zbadamy jeszcze ten kolorowy brzuch...
Dzień 20.
Pojawiają się nowe odpowiedzi! Wczoraj zaobserwowaliśmy, jak opiekunowie- przyjaźni kosmici; orki wylewali wodę z kapsuły na nasze miasto. To wiele wyjaśnia. Faktycznie, ulewy były regularne - co 14 dni. Woda wyglądała inaczej, niż ta z basenu. W kapsule daliśmy substancje potrzebne do życia w proszku, zamiast mielonki. Widocznie to przez nią te dziwne mutacje.
Dzień 23.
Jest źle.Galbatorix zachorował. Nie mamy dla niego lekarstwa. Nic na tą orkę nie działa! Robi się zielona. A jej brzuch, tak jakby zgnił... Przeraża nas jej stan.
Dzień 27.
Niestety, Galbatrix nie mógł już być z nami. Zmienił się w zombie. Musieliśmy go zabić. Zagrażał naszemu życiu! Chcemy sprawdzić resztę planety, by takie sytuacje się już nigdy nie powtórzyły. Pomogą nam specjalne roboty.
-Już wszystko jasne! Te mumie, które występują w pamiętniku... one już się rozwinęły! Zaczęły atakować naszą planetę w celu zemsty. Przecież ci ludzie, którzy ich atakowali już od dawna nie żyją! Ludzkość nie ma szans na przetrwanie... Zaraz! Przecież tam, ta orka... miała opiekunów. Przyjaznych kosmitów. Trzeba ich odnaleźć! - mówił Jackson do swojej towarzyszki.
-Ok. Poinformuję Manfreda. On na pewno nam pomoże. - odpowiedziała Megan.
-Eh.. nie wiem czy ten kocur da radę...
-Dalej nie możesz z nim współpracować? Przecież on ma tak rozwiniętą technologię! A dzięki tęczowej żyrafie na pewno szybko mu pójdzie!
-Dobra...
Przyjaciele wzięli się do pracy. Niestety nie szło im za dobrze. Manfred ma kłopoty z podróżą. Utknął na Marsie. Jego zwierzę potrzebuje zgrzewki piwa by przeżyć. Nie ma jednak tego napoju w innym miejscu niż na Ziemi. Wysłał wiadomość do ludzi. Musi czekać. Przez ten czas, nic nie da się zrobić. Jedyni przyjaźni kosmici mieszkają po drugiej stronie Marsa. Nie może przecież zostawić żyrafy. Sam też nie da rady podróżować.
Minęły trzy dni. W końcu przyleciała pomoc z piwem. W ostatnim momencie żyrafa się napiła. Inaczej już by zginęła a Manfred nie mógłby odnaleźć przyjaciół-kosmitów. Teraz jednak może wyruszać na dalsze poszukiwania.
Kilka godzin później cała armia Marsjaninów wyruszyła na pomoc Ziemi. Bez większych kłopotów zabiła kolorowe mumie. Ludzkość ocalona!!
-Na prawdę nie wiemy jak możemy się odwdzięczyć! - mówiła Meg do kapitana armii.
-Drobiazg. Może macie w zapasie trochę piwa? Bardzo nam posmakowało i chcielibyśmy mieć go na naszej planecie.
-Oczywiście! Już wam pakujemy do statku.
-Dzięki.
Napój zapakowany. Marsjaninie odlatują. Wszyscy machają im na pożegnanie. Chwile później odleciał Manfred. Tak zakończyła się ta przygoda. Błąd z przeszłości naprawiony. Obiecujmy, nigdy więcej orek ani mumii w kosmosie! Kot nam w zupełności wystarczy.
Dzień 32.
To dziwne. Nasze roboty nie wracają. Miały przybyć do nas z powrotem po trzech dniach. Minęło pięć. Wybieramy się jutro z rana na poszukiwania. Miejmy nadzieję, że wszystko jest w porządku.
Dzień 34.
Znaleźliśmy je, lecz w nie najlepszym stanie. Prócz nich znaleźliśmy... jeszcze jakieś dziwne istoty. Przypominają mumie, ale ich skóra jest różowa a stare bandaże pomarańczowe. Może to inna odmiana? Wyglądają przyjaźnie. Będziemy ostrożni. Z robotów zrobili sobie stoły, oraz inne rzeczy gospodarcze. Ich wioska wygląda jak z horroru dla dorosłych.
Dzień 37.
Nasze życie jest zagrożone! Musimy zabić te stworzenia! Zabiły Mike'a kiedy chciał do nich podejść. Jego ciało wyglądało okropnie. Otruły go, a my nie mieliśmy czasu na podanie lekarstwa. Zgon natychmiastowy. Kosmiczne mumie zabrały go i położyły na plastrach mielonki. Co oni mają do niej?!
Dzień 40.
Pracowaliśmy nad specjalnym kombinezonem, by zbliżyć się do tych przerażających istot i ich zabić. Oby nam się powiodło!
Dzień 42.
Zmuszeni zostaliśmy do ucieczki. Mumie rozpoczęły wojnę. Nie mieliśmy szans! Ledwo daliśmy radę uciec. Nie możemy pozwolić by kolejna osoba z naszej załogi zginęła.
Dzień 46.
To już koniec. Nie możemy dalej prowadzić badań. Orka przez którą wystąpiły mutacje nie żyje. Nie damy rady zabić mumii. Pozostaną tajemnicą. Przecież, nie umieją jeszcze podróżować w kosmosie. Jesteśmy na Ziemi, w Nerwotyku. Wszystko jest w porządku. Nie ma już zombie. To koniec pamiętnika. Nie widzę sensu na dalsze prowadzenie. -Już wszystko jasne! Te mumie, które występują w pamiętniku... one już się rozwinęły! Zaczęły atakować naszą planetę w celu zemsty. Przecież ci ludzie, którzy ich atakowali już od dawna nie żyją! Ludzkość nie ma szans na przetrwanie... Zaraz! Przecież tam, ta orka... miała opiekunów. Przyjaznych kosmitów. Trzeba ich odnaleźć! - mówił Jackson do swojej towarzyszki.
-Ok. Poinformuję Manfreda. On na pewno nam pomoże. - odpowiedziała Megan.
-Eh.. nie wiem czy ten kocur da radę...
-Dalej nie możesz z nim współpracować? Przecież on ma tak rozwiniętą technologię! A dzięki tęczowej żyrafie na pewno szybko mu pójdzie!
-Dobra...
Przyjaciele wzięli się do pracy. Niestety nie szło im za dobrze. Manfred ma kłopoty z podróżą. Utknął na Marsie. Jego zwierzę potrzebuje zgrzewki piwa by przeżyć. Nie ma jednak tego napoju w innym miejscu niż na Ziemi. Wysłał wiadomość do ludzi. Musi czekać. Przez ten czas, nic nie da się zrobić. Jedyni przyjaźni kosmici mieszkają po drugiej stronie Marsa. Nie może przecież zostawić żyrafy. Sam też nie da rady podróżować.
Minęły trzy dni. W końcu przyleciała pomoc z piwem. W ostatnim momencie żyrafa się napiła. Inaczej już by zginęła a Manfred nie mógłby odnaleźć przyjaciół-kosmitów. Teraz jednak może wyruszać na dalsze poszukiwania.
Kilka godzin później cała armia Marsjaninów wyruszyła na pomoc Ziemi. Bez większych kłopotów zabiła kolorowe mumie. Ludzkość ocalona!!
-Na prawdę nie wiemy jak możemy się odwdzięczyć! - mówiła Meg do kapitana armii.
-Drobiazg. Może macie w zapasie trochę piwa? Bardzo nam posmakowało i chcielibyśmy mieć go na naszej planecie.
-Oczywiście! Już wam pakujemy do statku.
-Dzięki.
Napój zapakowany. Marsjaninie odlatują. Wszyscy machają im na pożegnanie. Chwile później odleciał Manfred. Tak zakończyła się ta przygoda. Błąd z przeszłości naprawiony. Obiecujmy, nigdy więcej orek ani mumii w kosmosie! Kot nam w zupełności wystarczy.
Wymyśliła i napisała Rigby. KONIEC!
piątek, 25 lipca 2014
:3
Dziś (25 lipca) Rigby i Rocki wyszły na dwór całkiem wcześnie. Na początku poszły do galerii, do Pepco po ramkę na obrazek otrzymany przez Rocki od Rigby, a potem do Chińczyka po tatuaże. Nie znalazły ich tam i poszły specjalnie po to do Pandy, a potem do Cztery pięćdziesiąt. Nie kupiły nic prócz naklejek (sweet) ze zwierzątkami. Rocki musiała iść na obiad do domu. Nie zapomniała jednak o Rigby i przyniosła jej 2 naleśniki( To miała być zemsta za to, że Rigby wpychała na siłę naleśniki Rocki) Po zjedzeniu postanowiły powiedzieć mamie rocki że świetnie wyszły jej te naleśniki. Nie wiedząc dalej co mają zrobić ze swoim życiem postanowiły pójść nad Czerwonkę (powysyłać listy) Wysyłały różnorodne - od Slender Man'a, przez koty latające na kolorowych żyrafach, do ataku Zombie. Zabrakło im kartek więc postanowiły pójść do Nerwotyka. Posiedziały na ławce i zastanawiały się czemu jest tak cicho na osiedlu Redoszównej. Nie ukrywając bardzo im się podobała ta cisza. Postanowiły więc pograć trochę w siatkówkę. Gra trwała z 30 minut. Zmęczone i z bolącymi nogami postanowiły odpocząć na ławce. Zza rogu wyłonił się Jakubinka ze świstakiem Dawidem, przejeżdżając świstak tylko odburknął do nich siema nindże* odpowiedziały mu na to siema świstaku. za nim szedł Jakubinka. Jakby nigdy nic przysiadł się do nich i zaglądał im do telefonu i do pamiętnika Rocki. Dziewczyny wygoniły go z ławki, a on uciekł do domu. Zanim całkowicie poszedł, Rocki zdążyła się spytać o której ma zamiar zabić Rigby. Ten zamiast godziny, odpowiedział jutro. Pomijając już fakt, że Rigby miała mieć tydzień życia od środy.
Reszta dnia mijała niezdecydowanie. Dziewczyny chodziły wszędzie, nie mogły znaleźć swojego miejsca jak zawsze. Zjadły czipsy na polanie, poszły znowu do Nerwotyka i tak się błąkały. Zaplanowały jutrzejszy wypad na miasto tzn. jazda na rolkach nad Liwcem i po okolicy, oraz później do pizzerii, a potem znowu rolki. Tak ma wyglądać jutrzejszy dzień.Ciekawe czy wyjdzie? Oraz, czy Rigby przeżyje (jutro Jakubinka ma ją zabić)?
Reszta dnia mijała niezdecydowanie. Dziewczyny chodziły wszędzie, nie mogły znaleźć swojego miejsca jak zawsze. Zjadły czipsy na polanie, poszły znowu do Nerwotyka i tak się błąkały. Zaplanowały jutrzejszy wypad na miasto tzn. jazda na rolkach nad Liwcem i po okolicy, oraz później do pizzerii, a potem znowu rolki. Tak ma wyglądać jutrzejszy dzień.Ciekawe czy wyjdzie? Oraz, czy Rigby przeżyje (jutro Jakubinka ma ją zabić)?
czwartek, 24 lipca 2014
Jakubinka,Stasiek i inni :3
Dzisiaj (tj. 23.07.14) wydarzyło się mnóstwo rzeczy! Otóż na początku nie mogłyśmy znaleźć swojego miejsca na świecie i chodziłyśmy, to od Czerwonki (gdzie wysyłałyśmy rzeczką liściki i historyjki) do Nerwotyka. Zaczęło mocno padać. W sumie, to była burza. Schowałyśmy się w naszym ulubionym miejscu. Siedziałyśmy na schodach. Rocki rysowała w notesie, a Rigby pisała opowiadania. W pewnym momencie na klatkę wszedł Jakubinka (to chłopak XD). Nie widział nas. Były co prawda zamknięte drzwi z szybą, ale również światło się paliło. Zeszłyśmy na dół pod owe drzwi czołgając się. On dalej nas nie widział. Nie wiemy kiedy, ktoś do niego zadzwonił. Jego dzwonek (durnny XD) tak nas rozśmieszył, że zaczęłyśmy się śmiać na całą klatkę. Wtedy już nas usłyszał i jeszcze się dziwił co my tu robimy. Poszłyśmy już usiąść na schody. Jakubinka, tak jakby otworzył parasolkę w naszą stronę, tak, że mu rączka pozostała w ręce a reszta odpadła XD. Wszyscy się śmialiśmy. Szybko naprawił. Potem chciał zobaczyć Rocki notes i Rigby'ego torebkę. Coś mu jednak nie wyszło bo w obronie rzeczy, Rigby pomazała go markerem xD.Potem już poszedł, deszcz się zmniejszył. Kiedy przestało padać my również ruszyłyśmy się z tego miejsca. Poszłyśmy pod klatkę Rigby'ego. Rocki czekała na schodach, ta poszła do domu. Kiedy wyszła zobaczyła Dziobaka (chłopak xd). Ten nie mieszka na tym osiedlu, i jeszcze się pytał co Rigby i Rocki tutaj robią. Odpowiedziała Rig. Hmm... no nie wiem, mieszkam tu?! Poszłyśmy ze śmiechem, jeszcze trochę gadając o jego głupim zachowaniu xD (inaczej mówiąc lekko obgadywałyśmy :3).
Po za tym Staśka widziałyśmy prawie ciągle, tak samo jak Jaśka.
Po za tym Staśka widziałyśmy prawie ciągle, tak samo jak Jaśka.
Nie przypominam sobie innych wydarzeń.
Do zobaczenia jutro!
środa, 23 lipca 2014
O nas ;)
Tak jak tytuł wskazuje, ten pierwszy post jest przeznaczony, na trochę wiadomości o nas.
O nas ;)
Otóż blog prowadzą dwie dziewczyny Rocki i Rigby. Nie sądzę, by nasz wiek byłby wam potrzebny?
Postanowiłyśmy pisać bloga, gdyż zebrałyśmy już tyle odpałów w te wakacje, że ciężko byłoby nam je zapamiętać :D
O blogu :)
Znajdziecie u nas nasze szalone opowiadania, oraz jak spędzamy dnie. Dziać będzie się na pewno sporo!
Jeśli macie jakieś pytania, zawsze możecie napisać wiadomość lub komentarz.
Pozdrawiamy!
Rocki & Rigby
Subskrybuj:
Posty (Atom)