sobota, 26 lipca 2014

Pamiętnik.

Dwaj przyjaciele, szukali odpowiedzi na dziwne zjawiska w ich mieście. Poszli do biblioteki miejskiej. Spędzili tam mnóstwo godzin, a nawet dni. Znaleźli jakiś stary pamiętnik, podajże naukowca, z 1921 roku. Zaczęli go czytać. Mimo, że wydawał się gruby, to nie był do końca zapisany.

Dzień 1.
Pierwszy wpis. Nigdy nie prowadziłam niczego w rodzaju pamiętnika. Trochę dziwne uczucie. Zamierzam tu pisać o swoich doświadczeniach życiowych. Niedługo mamy zająć się w firmie, jakąś podajże orką? Żyjącą na kosmosie w celu badań. Hah, ciekaw jestem czy istnieje?

Dzień 6.
   Pada deszcz. Konkretniej jest burza. Ukrywamy się w naszym laboratorium w Nerwotyku. Wszędzie poza nim są ZOMBIE. To jest jedyne bezpieczne miejsce. W kropelkach deszczu ukryte są substancje zombie-menowe. Stąd biorą się te potwory, które zabijają ludzi. Musimy znaleźć na to lekarstwo i pozbyć się zarazy.

Dzień 8.
   Wyruszamy w podróż badawczą w kosmos. Nasze podejrzenia padają na Galbatorixa, niezwykła orka mieszkająca na Jowiszu. Ciekawe ile w tym prawdy?

Dzień 9.
   Podróż minęła nam bez większych kłopotów. Dotarłyśmy na Jowisza. Szukałyśmy orki. Znalazłyśmy ją po dwóch godzinach. Nie mieliśmy jednak czasu na badania, ponieważ musieliśmy znaleźć miejsce na nocleg.

Dzień 11.
   Galbatorix  nie był chętny do badań. W końcu jednak dał się przekonać. Dzisiaj zaczęłyśmy od sprawdzenia wody. Zdziwiliśmy się kiedy na dnie basenu były plasterki mielonki! Musimy sprawdzić cały basen. Orkę przeniesiemy do specjalnej kapsuły z wodą.

Dzień 13.
   Przeniesienie Galbatorixa zajęło dwa dni. Przeżyliśmy szok, kiedy ujrzeliśmy jego brzuch. Był w kolorach tęczy!

Dzień 17.
   Utknęliśmy w martwym punkcie. Nie znamy substancji zawartych w wodzie, ani w mielonce. Co mamy robić dalej? Zbadamy jeszcze ten kolorowy brzuch...

Dzień 20.
   Pojawiają się nowe odpowiedzi! Wczoraj zaobserwowaliśmy, jak opiekunowie- przyjaźni kosmici; orki wylewali wodę z kapsuły na nasze miasto. To wiele wyjaśnia. Faktycznie, ulewy były regularne - co 14 dni. Woda wyglądała inaczej, niż ta z basenu. W kapsule daliśmy substancje potrzebne do życia w proszkuzamiast mielonki. Widocznie to przez nią te dziwne mutacje.

Dzień 23.
   Jest źle.Galbatorix zachorował. Nie mamy dla niego lekarstwa. Nic na tą orkę nie działa! Robi się zielona. A jej brzuch, tak jakby zgnił... Przeraża nas jej stan.

Dzień 27.
   Niestety, Galbatrix nie mógł już być z nami. Zmienił się w zombie. Musieliśmy go zabić. Zagrażał naszemu życiu! Chcemy sprawdzić resztę planety, by takie sytuacje się już nigdy nie powtórzyły. Pomogą nam specjalne roboty.
 Dzień 32.
To dziwne. Nasze roboty nie wracają. Miały przybyć do nas z powrotem po trzech dniach. Minęło pięć. Wybieramy się jutro z rana na poszukiwania. Miejmy nadzieję, że wszystko jest w porządku.
Dzień 34.
Znaleźliśmy je, lecz w nie najlepszym stanie. Prócz nich znaleźliśmy... jeszcze jakieś dziwne istoty. Przypominają mumie, ale ich skóra jest różowa a stare bandaże pomarańczowe. Może to inna odmiana? Wyglądają przyjaźnie. Będziemy ostrożni. Z robotów zrobili sobie stoły, oraz inne rzeczy gospodarcze. Ich wioska wygląda jak z horroru dla dorosłych.
Dzień 37.
Nasze życie jest zagrożone! Musimy zabić te stworzenia! Zabiły Mike'a kiedy chciał do nich podejść. Jego ciało wyglądało okropnie. Otruły go, a my nie mieliśmy czasu na podanie lekarstwa. Zgon natychmiastowy. Kosmiczne mumie zabrały go i położyły na plastrach mielonki. Co oni mają do niej?! 
Dzień 40.
Pracowaliśmy nad specjalnym kombinezonem, by zbliżyć się do tych przerażających istot i ich zabić. Oby nam się powiodło!
Dzień 42.
Zmuszeni zostaliśmy do ucieczki. Mumie rozpoczęły wojnę. Nie mieliśmy szans! Ledwo daliśmy radę uciec. Nie możemy pozwolić by kolejna osoba z naszej załogi zginęła.
Dzień 46.
To już koniec. Nie możemy dalej prowadzić badań. Orka przez którą wystąpiły mutacje nie żyje. Nie damy rady zabić mumii. Pozostaną tajemnicą. Przecież, nie umieją jeszcze podróżować w kosmosie. Jesteśmy na Ziemi, w Nerwotyku. Wszystko jest w porządku. Nie ma już zombie. To koniec pamiętnika. Nie widzę sensu na dalsze prowadzenie.

-Już wszystko jasne! Te mumie, które występują w pamiętniku... one już się rozwinęły! Zaczęły atakować naszą planetę w celu zemsty. Przecież ci ludzie, którzy ich atakowali już od dawna nie żyją! Ludzkość nie ma szans na przetrwanie... Zaraz! Przecież tam, ta orka... miała opiekunów. Przyjaznych kosmitów. Trzeba ich odnaleźć! - mówił Jackson do swojej towarzyszki.
-Ok. Poinformuję Manfreda. On na pewno nam pomoże. - odpowiedziała Megan.
-Eh.. nie wiem czy ten kocur da radę...
-Dalej nie możesz z nim współpracować? Przecież on ma tak rozwiniętą technologię! A dzięki tęczowej żyrafie na pewno szybko mu pójdzie!
-Dobra...
Przyjaciele wzięli się do pracy. Niestety nie szło im za dobrze. Manfred ma kłopoty z podróżą. Utknął na Marsie. Jego zwierzę potrzebuje zgrzewki piwa by przeżyć. Nie ma jednak tego napoju w innym miejscu niż na Ziemi. Wysłał wiadomość do ludzi. Musi czekać. Przez ten czas, nic nie da się zrobić. Jedyni przyjaźni kosmici mieszkają po drugiej stronie Marsa. Nie może przecież zostawić żyrafy. Sam też nie da rady podróżować.
Minęły trzy dni. W końcu przyleciała pomoc z piwem. W ostatnim momencie żyrafa się napiła. Inaczej już by zginęła a Manfred nie mógłby odnaleźć przyjaciół-kosmitów. Teraz jednak może wyruszać na dalsze poszukiwania.
Kilka godzin później cała armia Marsjaninów wyruszyła na pomoc Ziemi. Bez większych kłopotów zabiła kolorowe mumie. Ludzkość ocalona!!
-Na prawdę nie wiemy jak możemy się odwdzięczyć! - mówiła Meg do kapitana armii.
-Drobiazg. Może macie w zapasie trochę piwa? Bardzo nam posmakowało i chcielibyśmy mieć go na naszej planecie.
-Oczywiście! Już wam pakujemy do statku.
-Dzięki.
Napój zapakowany. Marsjaninie odlatują. Wszyscy machają im na pożegnanie. Chwile później odleciał Manfred.  Tak zakończyła się ta przygoda. Błąd z przeszłości naprawiony. Obiecujmy, nigdy więcej orek ani mumii w kosmosie! Kot nam w zupełności wystarczy.


Wymyśliła i napisała Rigby. KONIEC!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz