wtorek, 5 sierpnia 2014

Urodzinki!

Tak jak tytuł wskazuje, dziewczyny świętowały dzisiaj urodziny Rocki.
Na początek Rigby obdarowała ją rysunkami, wierszem swojego autorstwa, oraz czekoladą. Troszkę później, kiedy Zuzi - pies Rocki ; udało się opanować ciągłe lizanie po nogach Riby, zagrały na Nintendo Wii. Było bilsko, a by się pozabijały bo tak machały pilotem :D
Następnie przyszła kolej na rysowanie różnych rzeczy z zamkniętymi oczami. Zaczęły od portretów siebie nawzajem, potem zwierzęta i inne. Zdecydowanie lepiej wyszło to u Rocki, gdyż u Rigby ''mordka'' (tzn. nos, oczy itd.) nie była na twarzy... tylko na drugim końcu kartki. Jej przyjaciółka przynajmniej wcelowała :D
O ile dobrze pamiętam, następnym zajęciem dziewcząt były gry planszowe. Rocki ich trochę ma. Najwięcej śmiechu, było przy grze Postaw na milion. Jubilatka nie raz traciła cały milion na pierwszym pytaniu, kilka razy... pod rząd xD Rigby się to nie zdarzyło.
Śmiały się jeszcze sporo kiedy grały w Toy Story (planszówka). Rocki musiała skakać w górę jak Bazz Astral, lub Rigby co ''strzelała'' w przyjaciółkę ze swojego laserowego pistoletu... (... z rąk XD)
Dziewczyny strzelały jeszcze z nieprawdziwego łuku na podwórku. W tej konkurencji znowu wygrała Rocki. Niestety, Rigby nie odziedziczyła talentu takiego jak jej brat, jeśli chodzi o te klocki. Strzała nawet daleko nie leciała. Bardziej wypadała tylko z rąk.
Kartek marnowania nie koniec! Naszła kolej na Papierosa! Pewnie wielu grało w tą zabawną grę! Odpowiedzi wychodziły różne! Jak np.:
Pytanie: Czy kochałaś się w Chudoniu? Odpowiedź: Lubię żyrafy a szczególnie kiedy są tęczowe.
Mnóstwo tego było. Może jutro dodamy? ;)
Później Rigby stworzyła tylko swoją postać na Nintendo Wii, oczywiście Murzyna, a jakże by inaczej?
Rzecz bez której nie mogłyby się dzisiaj obejść to wyjście na dwór! Tak. Dzisiaj też odwiedziły nerwotyczne osiedle. Niestety nie miały innego miejsca nić Bezimienne drzewo. Nerwotyk zajęła spółka Staśka i Stasiek, Plac zabaw i tamtejsze okolice zajęła spółka Redoszównej (tym razem bez Bochenka). Niedaleko krążyły świstaki. Cóż. Więc dwie godziny spędziły pod tak owym drzewem. Później, kiedy zdążyły już się rozstać, rozpałętała się tak wielka burza! Do późnego wieczora trwała! (dla ciekawych: skończyła się po 23).
Tak minął ten dzionek. Do usłyszenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz